Dlaczego nocą radio odbiera dalsze stacje? Jonosfera i wędrówka fal średnich

Wieczorem ten sam odbiornik potrafi zachowywać się zupełnie inaczej niż w południe. Na falach średnich, między szumem i lokalnymi programami, pojawiają się stacje oddalone o setki kilometrów. Czasem wystarczy obrócić radio o kilkanaście stopni, aby usłyszeć obcy język, odległy sygnał czasu albo identyfikację rozgłośni z drugiego krańca kontynentu.

Nie oznacza to, że po zmroku nadajniki nagle zwiększają moc. Zmienia się droga, którą energia radiowa dociera do anteny. W dzień najważniejsza jest fala biegnąca wzdłuż powierzchni Ziemi. Nocą dołącza do niej sygnał wracający z jonosfery. To właśnie ten drugi tor pozwala falom średnim pokonywać odległości, które za dnia wydają się nieosiągalne.

Porównanie zasięgu stacji AM na falach średnich w dzień i w nocy, pokazujące dalekie nocne sygnały
Porównanie odbioru stacji AM w dzień i w nocy. Grafika: Mrgoogfan, Wikimedia Commons, licencja CC BY 3.0. Bez modyfikacji.

Dwie drogi tego samego sygnału

Fala radiowa wypromieniowana przez nadajnik na falach średnich może dotrzeć do odbiorcy kilkoma drogami. Pierwsza to fala powierzchniowa, często nazywana przyziemną. Podąża ona za krzywizną Ziemi i jest podstawą stabilnego dziennego odbioru. Jej zasięg zależy nie tylko od mocy nadajnika i anteny, lecz także od częstotliwości oraz przewodności gruntu. Woda morska przewodzi lepiej niż sucha, skalista ziemia, dlatego ten sam nadajnik może być słyszalny znacznie dalej nad morzem niż w głębi lądu.

Druga możliwość to fala jonosferyczna, po angielsku skywave. Część energii kieruje się ku górze, a w odpowiednich warunkach jej tor zostaje w jonosferze zakrzywiony z powrotem ku powierzchni. W potocznym opisie mówi się o „odbiciu od jonosfery”, choć fizycznie jest to bardziej złożone załamywanie fali w obszarze, którego właściwości stopniowo zmieniają się z wysokością. Międzynarodowy Związek Telekomunikacyjny wskazuje, że w pasmach LF, MF i HF występują zarówno fale powierzchniowe, jak i jonosferyczne, przy czym znaczenie obu dróg zależy od częstotliwości i warunków w atmosferze.

Co Słońce robi z jonosferą

Jonosfera nie jest sztywną powłoką zawieszoną nad Ziemią. To rozległy fragment górnej atmosfery, w którym promieniowanie słoneczne wybija elektrony z atomów i cząsteczek. Powstaje mieszanina cząstek naładowanych elektrycznie, zmieniająca sposób rozchodzenia się fal radiowych. NASA opisuje jonosferę jako obszar rozciągający się mniej więcej od 50 do 400 mil nad powierzchnią i dzieli go umownie na rejony D, E oraz F.

Najważniejsza dla naszego nocnego nasłuchu jest najniższa część, czyli rejon D. W ciągu dnia istnieje on dzięki promieniowaniu słonecznemu i silnie osłabia fale średnie kierujące się ku wyższym warstwom. Energia zostaje pochłonięta, zanim mogłaby wrócić na Ziemię daleko od nadajnika. Dlatego za dnia w paśmie średniofalowym dominuje przewidywalna fala powierzchniowa. Podręcznik ITU o propagacji fali przyziemnej wprost wskazuje, że dzienne sygnały jonosferyczne w paśmie MF są silnie tłumione.

Po zachodzie Słońca źródło intensywnej jonizacji znika. W gęstszym rejonie D elektrony i jony szybko się łączą, więc warstwa słabnie. Wyższe rejony jonosfery także się zmieniają, ale pozostają zdolne do zakrzywiania toru części fal. W rezultacie sygnał średniofalowy może przejść przez obszar, który za dnia go pochłaniał, dotrzeć wyżej i wrócić ku Ziemi setki kilometrów dalej.

Dlaczego fale średnie zyskują nocą

Zakres średniofalowy dobrze łączy dwa sposoby propagacji. Fala powierzchniowa zapewnia lokalny i regionalny odbiór, natomiast nocna fala jonosferyczna otwiera drogę do dalekich stacji. Amerykańska Federalna Komisja Łączności wyjaśnia, że po zmroku sygnały AM mogą pokonywać setki mil dzięki powrotowi z jonosfery. Zjawisko dotyczy fizyki fal, a nie samej granicy państwa; równie dobrze obserwuje się je podczas nasłuchu europejskich nadajników na falach średnich.

Sygnał może wykonać więcej niż jeden „skok”: po powrocie na powierzchnię część energii ponownie kieruje się ku górze. Każdy kolejny odcinek oznacza jednak straty, więc nie ma gwarancji, że odleglejsza stacja będzie silniejsza od bliższej. Znaczenie mają pora nocy, pora roku, aktywność słoneczna, trasa nad lądem lub morzem, moc nadajnika, charakterystyka jego anteny i poziom zakłóceń w miejscu odbioru.

Daleki odbiór ma cenę: zaniki i zakłócenia

Nocne otwarcie pasma jest fascynujące dla słuchacza, lecz trudne dla inżyniera planującego sieć nadajników. Na tej samej częstotliwości mogą nagle spotkać się stacje, które za dnia nie mają ze sobą kontaktu. Jedna rozgłośnia zaczyna nakładać się na drugą, a odbiornik przechwytuje raz jeden, raz drugi program.

Dochodzi też do interferencji między falą powierzchniową a jonosferyczną tej samej stacji. Obie docierają z innym opóźnieniem i fazą, dlatego chwilami się wzmacniają, a chwilami osłabiają. Słuchacz odbiera to jako powolne falowanie głośności, zniekształcenia lub niemal całkowite zaniki. Ruch jonosfery sprawia, że warunki zmieniają się bez dotykania pokrętła.

Z tego powodu plany częstotliwości i warunki pracy nadajników uwzględniają osobno dzień oraz noc. W Stanach Zjednoczonych część stacji musi po zachodzie Słońca zmniejszyć moc, zmienić charakterystykę anteny albo przerwać emisję, aby chronić inne rozgłośnie pracujące na tej samej częstotliwości. W innych regionach szczegóły regulacyjne są odmienne, ale przyczyna pozostaje ta sama: nocny zasięg fal średnich jest dużo większy.

Świt i zmierzch, czyli godziny przejściowe

Zmiana nie następuje jak po naciśnięciu przełącznika. Oświetlenie atmosfery zmienia się stopniowo, a każdy odcinek trasy między nadajnikiem i odbiornikiem może znajdować się w innych warunkach. W pobliżu wschodu i zachodu Słońca fala powierzchniowa nadal jest obecna, natomiast droga jonosferyczna dopiero się otwiera albo zamyka. To okres szczególnie szybkich wahań sygnału.

Radiooperatorzy i regulatorzy mówią o „godzinach krytycznych”. FCC definiuje je w planowaniu stacji AM jako czas związany ze wschodem i zachodem Słońca, gdy zmiana jonosfery może rozszerzać zasięg oraz zwiększać ryzyko zakłóceń. Dla słuchacza są to zarazem ciekawe chwile: odległe stacje potrafią pojawiać się na krótko, zanim warunki ustabilizują się na noc.

Jak spróbować dalekiego odbioru

Nie trzeba zaczynać od specjalistycznego sprzętu. Wystarczy przenośne radio z zakresem AM lub MW i spokojne miejsce z dala od zasilaczy impulsowych, lamp LED, ładowarek oraz pracujących komputerów. Takie urządzenia często mają wewnętrzną antenę ferrytową, która jest kierunkowa. Obracanie całego odbiornika pozwala osłabić lokalne zakłócenie lub jedną stację i wydobyć drugą.

Najlepiej stroić powoli po zapadnięciu ciemności, notować częstotliwość, godzinę i usłyszane szczegóły. Nazwa miejscowości, zapowiedź programu, sygnał czasu czy wiadomości pomagają potwierdzić identyfikację. Wynik może różnić się z nocy na noc. Długie zimowe wieczory zwykle dają więcej czasu na obserwację, lecz propagacja zależy od całej trasy sygnału, a nie tylko od pogody za oknem.

Czy FM zachowuje się tak samo?

Nie. Radiofonia FM pracuje w paśmie VHF, gdzie typowa propagacja jest zbliżona do zasięgu optycznego. Wysokość anteny i ukształtowanie terenu mają więc ogromne znaczenie, a zwykła jonosferyczna noc nie otwiera regularnie takiej drogi jak na falach średnich. Materiały ITU dotyczące propagacji klasyfikują VHF przede wszystkim jako pasmo łączności w granicach widoczności radiowej.

Dalekie odbiory FM oczywiście się zdarzają, ale zwykle odpowiadają za nie inne mechanizmy, na przykład nietypowe warunki w troposferze lub sporadyczna warstwa E. Nie należy więc przenosić prostego równania „noc równa się daleki odbiór” z fal średnich na UKF.

Od jonosfery do sieci

Dawniej polowanie na odległe sygnały było jednym z niewielu sposobów poznawania zagranicznych audycji bez podróży. Dziś tę samą ciekawość można zaspokajać niezależnie od pory i propagacji: stacje nadające przez internet są dostępne bez czekania na zanik warstwy D. Nie odbiera to jednak uroku nocnemu nasłuchowi. Strumień sieciowy prowadzi najkrótszą drogą do wybranego programu, a fale średnie pozwalają usłyszeć, jak atmosfera sama układa mapę zasięgu.

Gdy więc po zmroku skala starego radia nagle wypełnia się obcymi głosami, nie jest to kaprys odbiornika. To skutek codziennej przemiany górnej atmosfery: Słońce przestaje podtrzymywać silne tłumienie w najniższej części jonosfery, a fala zyskuje drogę powrotną ku Ziemi. Noc nie wzmacnia nadajnika. Po prostu otwiera mu dłuższą trasę.